O autorze
Kamila Tomkiel-Skowrońska – dyrektorka Festiwalu Filmowego Kino Dzieci. W Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty, z którym związana jest od 2006 roku, zajmuje się kinem dla najmłodszych koordynując również dystrybucję i edukację filmową. W pracy film jest dla niej narzędziem, a poza nią, jednym z najmilszych sposobów na spędzanie wolnego czasu, niezależnie od tego, czy są to samotne wyprawy do kina czy rodzinne seanse z synem – Stasiem.

Dzieci chłoną filmowy świat

Siedzicie wpatrzeni w ekran, z szeroko otwartymi buziami. Nic was nie interesuje. Na zewnątrz mogłaby szaleć burza, a wy niewzruszeni nawet nie drgniecie, nie wspominając o oderwaniu wzroku od filmu. Zdarza się wam jeszcze coś takiego? Teraz pewnie rzadziej, ale w dzieciństwie…

Dzieci to niezwykli widzowie. Przeżywają wszystko na sto procent. Nie chcą i nie muszą oddzielać fikcji od rzeczywistości. Chłoną filmowy świat, przyjmują bezwarunkowo i identyfikują się z tym, co na ekranie. Ja też byłam takim widzem. Kiedy próbuję sobie przypomnieć, co robiło na mnie największe wrażenie, to w pamięci mam wiele seansów czy pojedynczych scen. Od pokazów slajdów w przedszkolu, przez teatr telewizji i seriale na kinie oczywiście kończąc. Była „Mechaniczna Magdalena” i Rademenes z „Siedmiu życzeń”.

Pamiętam oglądaną z babcią „Deszczową piosenkę”. No i rodzinne wyjścia do kina na „Przyjaciela wesołego diabła”, „Niekończącą się opowieść”, „Podróże Pana Kleksa” z wyśpiewywaną potem przez kilka tygodni piosenką o Meluzynie. Zakochałam się w „Edwardzie Nożycorękim” (i chyba nie odkochałam się do dziś). Zawsze ogromną trudność sprawia mi odpowiedź na pytania o jeden ulubiony film – ten z dzieciństwa czy ten z ostatnich lat. Niezależnie od tego, czy kiedyś czy teraz, w kinie szukam wrażeń. Ta jedna rzecz pozostaje niezmienna – seans ma mnie pochłonąć, tak bym zapomniała, że jestem w kinie, a emocje mają zostać we mnie dłużej niż sam film.

Do kina z dzieciństwa wracam nie tylko ze względu na pracę w Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty. Przygodę z kinem zaczyna właśnie mój syn. Jakie tytuły z dzieciństwa będzie kiedyś wspominał? Łatwo narzekać, że to za dużo, że można się w tym pogubić, że zalewa nas fala bylejakości. Ale można też wyszukiwać niesamowite filmy i dzielić się nimi z małymi.


Myśląc o naszych dzieciach kupujemy wyszukane zabawki, wyjątkowe i ciekawe książki, dbamy o to, co zdrowe, rozwijające wyobraźnię, poszerzające horyzonty. Tak samo traktujmy kino – wybierajmy dobre i tworzone z myślą o widzach, do których ma trafić. O widzach wymagających, mądrych i niezwykle emocjonalnych.

Myśl o tym, by robić festiwal filmowy dla dzieci pojawiła się w mojej głowie już dawno. Kiedy blisko dziesięć lat temu pierwszy raz zaczęłam pracować nad programem edukacji filmowej Nowych Horyzontów i chciałam zebrać do programu kilkadziesiąt tytułów, okazało się, że nie mam z czego wybierać. Na nasze ekrany nie często trafia dobre kino dla dzieci. Przyzwyczajeni jesteśmy też do tego, że premiery polskich filmów dla małych to rzadkość, ale zaglądając całkiem blisko – do Norwegii, Szwecji, Holandii, Francji czy Niemiec okazuje się, że tam kino dla dzieci traktuje się serio. To kino dobrze zrobione i popularne wśród widzów. Zaczęliśmy takie filmy, inne niż te na co dzień prezentowane na afiszach, często wysmakowane estetycznie, niebanalne, ale nadal przede wszystkim pełne przygód i emocji, prezentować.

Najpierw podczas Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej – naszych ogólnopolskich projekcji dla szkół, potem na przeglądach filmowych – skandynawskim, holenderskim, duńskim i francuskim, a w ubiegłym roku podczas pierwszej edycji Festiwalu Kino Dzieci. I wydarzyło się coś, co dało mi radość i powód do dumy. Pierwsza edycja festiwalu przyciągnęła tysiące widzów w kilkunastu miastach w Polsce. Przychodziły całe rodziny, dzieci z rodzicami i dziadkami. Wszyscy po to, by obejrzeć filmy inne niż te, które dostępne są na co dzień.

Przygotowujemy właśnie drugą edycję Kina Dzieci. Ruszamy pod koniec września, znów w kinach w całej Polsce. Tym razem pokażemy siedemdziesiąt opowieści. Zagramy animacje i kino aktorskie, krótkie i długie metraże, tytuły nagradzane na międzynarodowych festiwalach, wyróżniane Oscarami, ale także niszowe kino, które nas zauroczyło i którym chcemy się podzielić.

Pracując przy Kinie Dzieci robię to, co sprawia mi ogromną przyjemność. Mogę oglądać i wybierać filmy z myślą o małych widzach. A podczas festiwalu uwielbiam momenty, gdy seans się zaczyna. Jestem na sali kinowej, gasną światła, zaczyna się film. Czekam na reakcje widzów: ich śmiechy, spontaniczne komentarze, czasem szlochy i piski. Wtedy wiem, że kino „działa” i historia ich wciągnęła. Siedzą wpatrzeni w ekran, z szeroko otwartymi buziami. Nic ich nie interesuje. Na zewnątrz mogłaby szaleć burza… ale o tym już było na początku…
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...